Kulinarne wzloty i upadki
RSS
środa, 28 września 2011
Zuupy!

Idzie jesień a z nią ochota na zupy. Nigdy nie byłam ich miłośniczką, jednak z wiekiem zaczynam doceniać tradycyjną polską kuchnię i domowe dania, przepisy przekazywane z pokolenia na pokolenie. Zachwyt obcymi smakami powoli przeradza się w zachwyt nad tym, co nasze, co również ma długą tradycję i warte jest przyswojenia. A więc zupy. Umiem ugotować: gulaszową (koocham!), dyniową, szparagową, brokułową, cebulową, soczewicową. Taaak, to tyle. Same dziwolągi:) Postanowiłam nauczyć się zup tradycyjnych, a zmotywowała mnie córcia, która po prostu je uwielbia (te gotowane przez teściową, rzecz jasna). 

Kluczowy okazał się jeden składnik ogromnie przyspieszający proces, mianowicie mrożona krojona włoszczyzna. A więc ostatnio były trzy zupy.

 

Barszcz ukraiński

 

mrożona włoszczyzna (może być z kalafiorem)

2 skrzydełka z kurczaka

liść laurowy, ziele angielskie

sól, pieprz

1 łyżka cukru

1 łyżka octu 

pół słoika koncentratu pomidorowego

3-4 buraki, pokrojone w kostkę

6-8 ziemniaków, pokrojonych w kostkę

puszka białej fasoli

ew. pół puszki groszku konserw. 

kostka rosołowa 

śmietana

Ugotować wywar z warzyw, przypraw i skrzydełek. Skrzydełka wyjąć, ewentualnie dodać mięso do zupy. Dodać fasolę, groszek, koncentrat. Doprawić solą, pieprzem, cukrem  i  octem. Zabielić śmietaną.

 

Zupa ogórkowa

 

mrożona włoszczyzna

2 skrzydełka

liść laurowy, ziele angielskie

6-8 ziemniaków, pokrojonych w kostkę

paczka/słoik przecieru z ogórków kiszonych (500g)

kostka rosołowa

śmietana

sól, pieprz

 

Grochówka

1 szkl. grochu łuskanego (połówki)

1 marchew

2 pietruszki

kawałek selera

kilka ziemniaków 

liść laurowy, ziele angielskie

kilka plastrów boczku

kawałek kiełbasy

1-2 cebule 

majeranek, sól, pieprz

 

Groch namoczyć. Ugotować wywar z warzyw z dodatkiem liścia i ziela.  Warzywa wyjąć. Dodać groch, gotować. Jak trochę zmięknie, dodać pokrojone w kostkę ziemniaki. Na patelni podsmażyć pokrojony w kostkę boczek, kiełbasę i cebulkę. Dodać do zupy. Warzywa zetrzeć na tarce i dodać. Doprawić majerankiem, solą, pieprzem.

 

 

 

Tagi: zupy
15:50, buncia3
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 lipca 2011
naleśniki wytrawne i wiśnie

Lubię naleśniki ale wytrawne. Nasmażyłam górę, żeby zużyć dżem truskawkowy, ale nie miałam na nie tak naprawdę ochoty. Więc pomyślałam, że zrobię czyszczenie lodówki i wymyślę jakieś wytrawne nadzienia. Zrobiłam dwa.

Nadzienie do naleśników z fety

kostka fety

1 cebula

pół papryki 

kilka pomidorów suszonych

kilka czarnych oliwek

świeży tymianek

łyżka jogurtu naturalnego 

ew. ząbek czosnku

świeżo zmielony pieprz 

 

Posiekać i podsmażyć cebulę i papryke. Fetę rozgnieść widelcem na patelni, dodać jogurt i resztę pokrojonych składników, podgrzać lekko.

 

Nadzienie do naleśników gruszkowo-pleśniowe

 

kostka sera plaśniowego np. rokpola

łyżka mleka

1 gruszka

 

Ser rozgnieść na patelni, wlać mleko, lekko podgrzać, mieszając, aż ser się rozpuści i połączy z mlekiem. Gruszkę obrać i pokroić na cieniutkie plasterki. Naleśniki smarować serem, układać na nim plasterki gruski, złożyć w trójkąt.

 

I jeszcze wiśnie w syropie, do lodów, bitej śmietany. Bylismy u mamy, narwaliśmy, usmażyliśmy.

Wiśnie wydrylować, zasypać cukrem, zostawić na noc. Odlać sok, sok podgrzać i rozpuścić w nim cukier - około 1kg na 1 kg wiśni, może być mniej. Wiśnie przełożyć do garnka, zalać gorącym sokiem, podgrzewać 20 minut, mieszając od czasu do czasu. Ostudzić całkowicie, np. przez noc, znów podgrzewać 20 minut. Przełożyć do wyparzonych gorącech słoików, zakręcić, odwrócić do góry dnem.

13:28, buncia3
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Coś ciekawego z piersi kurczaka

Muszę zapisać bo zapomnę! Zapas zamrożonych piersi z kurczaka i brak alternatywy obiadowej skłonił mnie do stworzenia tego przepisu. Warty powtóżenia!

Cytrynowe roladki z kurczaka 

2 piersi z kurczaka

1 cytryna

kilka gałązek swieżego tymianku

łyżka białego wytrawnego wina

pół cebuli

łyżka masła

pół kostki rosołowej 

biały pieprz

sól

oliwa

2 ząbki czosnku

 

Piersi kurczaka przekroić w poprzek na cienkie plastry, posolić, popieprzyć, naczosnkować. Zetrzeć trochę skórki cytrynowej, wycisnąć trochę soku i zalać oliwą. Na każdy plaster położyć wzdłóż gałązkę tymianku, zwinąc w rulon. Położyć plasterek cytryny i spiąć wykałączką. Cebulę drobno posiekać i podsmażyć na maśle, pod koniec smażenia dodając wino. Roladki ułożyć w żaroodpornym naczyniu wysmarowanym oliwą, zalać cebulą, wlać trochę wody i wrzucić kostkę rosołową. Piec ok. pół godziny w 180 stopniach. Podawać z brązowym ryżem.

Pyyycha! 

 

 

22:00, buncia3
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 kwietnia 2011
Urodziny Jagody

Pierwsze urodziny Jagody. Z konieczności był szwecki stół. Sałatka żółta i grecka, deska serów z żórawiną, bułeczki z pesto (nieudane), śliwki zapiekane w szynce szwarcwaldzkiej. Na początek była zupa krem z pieczonej marchwi z grzankami z bagietki, a na deser tort śmietankowo-jagodowy.

Zupa-krem marchwiowo-pomarańczowa

2 kg marchwi

oliwa

kawałek świeżego imbiru

czosnek

4 ziemniaki

kostka rosołowa

skórka starta z pół pomarańczy

sól, pieprz, chilli, kumin rzymski

gęsta śmietana

pestki dyni lub słonecznika

 

Obraną marchew i ziemniaki w mundurkach oraz pół główki czosnku skropić oliwą, posypać solą morską, wysypać na blachę i piec, aż będą miękkie i soczyste. Obrać ziemniaki, wyłuskać czosnek i wszystko zmiksować blenderem. Dolać wody do odpowiedniej konsystencji, zetrzeć na tarce imbir i skórkę, dodać przyprawy do smaku i kostkę. Na suchej patelni uprażyć pestki dyni lub słonecznika. Podawać z kleksem śmietany, posypaną pestkami, z grzankami. Wychodzi wieeelki gar!

 

21:01, buncia3
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 marca 2011
Nowe dania codzienne

Chodziła za mną ostatnio fasolka po bretońsku. Danie okazało się bardzo proste do zrobienia, tanie i sycące. A robi się je tak:

Fasolka po bretońsku

 

500g fasoli Jaś

pęto kiełbasy zwyczajnej

kawałek wędzonego boczku

1 cebula

pół słoiczka koncentratu

liść laurowy, ziele angielskie, majeranek, czosnek

 

Fasolę namoczyć przez noc (wody ma byc 3 razy tyle co fasoli), rano wodę wylać, zalać wrzątkiem, wrzątek wylać (pominęłam, robi się to po to, żeby fasola straciła właściwości wzdymające), zalać wodą i gotować do miękkości z solą, liściem laurowym i paroma ziarnami ziela. Dobrze też dodać coś wędzonego, np skórkę z boczku, wtedy fasola przejdzie tym smakiem. Kiełbasę pokroić w półplasterki, usmażyć na rumiano, boczek pokroić, usmażyć. Wrzucić to do fasoli i na tym tłuszczu usmażyć pokrojoną w kostkę cebulę i ze 2 ząbki czosnku, wyciśnięte. Wrzucić do garnka, doprawić solą, pieprzem, majerankiem, można dodać pieprze cayenne. Można kilka łyżek fasoli wycisnąć przez praskę do czosnku, to zagęści sos. Najlepsze na drugi, trzeci dzień.

Zrobiłam też doskonałą potrawkę z kurczaka. Jest taka smaczna, że nie można przestać jeść, naprawdę.

Potrawka curry z kurczaka

 

2 piersi z kurczaka

2 łyżeczki czerwonaj pasty curry

1 cebula 1 papruka czerwona

kubeczek śmietany 18-tki

curry, tymianek, sól, czosnek

Kurczaka umyć i pokroić w paseczki. Wysmarować pasta curry i ostawić na 2 godziny. Smażyć na oliwie cebulę pokrojoną w półtalarki z papryką pokrojoną w kostkę. Wrzucić kurczaka, smażyć na małym ogniu z 20 minut, aż kurczak będzie usmażony i smaki sie połączą. Wcisnąć ząbek czosnku, lać delikatnie śmietanę i zamieszać, doprawić tymiankiem i szczyptą curry. Podawać z ryżem. Pyyycha!

15:36, buncia3
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 listopada 2010
Przepisy na zdrowe dania dla malucha cz.1

Wklejam z Forum Pieluszkarni, wątek o żywieniu maluchów, cytuję Joę:

 

Zboża
Codzienna dieta dziecka (dorosłego zresztą też) powinna się składać w 40-50% ze zbóż. Dlatego dziś o moich ulubionych 3 zbożach


1.Przede wszystkim kasza jaglana
O kaszy jaglanej mogłabym pisać i pisać – niektórzy się śmieją, że jej spożycie po moich warsztatach wyraźnie wzrasta .
Napiszę jednak krótko – kasza jaglana jako jedyna z kasz ma charakter zasadowy i dlatego wzmacnia organizm. Jest szczególnie zalecana dla dzieci chorujących, ząbkujących, zakatarzonych. Efekty jej działania są spektakularne – dziecko szybciej wraca do sił i zdrowia.
Kaszę jaglaną trudno jest ugotować na sypko, ale nie martwcie się tym. Można zrobić z niej kaszkę śniadaniowo/kolacyjną lub zapiekankę w piekarniku.
Kaszkę gotujemy na wodzie z dodatkiem kurkumy, imbiru i cynamonu oraz bakalii, lub z dodatkiem kurkumy, imbiru, kminu, pietruszki, tymianku oraz warzyw, które akurat mamy w lodówce.


2. Koniecznie amarantus
Amarantus (szarłat) jest cudownym zbożem, które nie zawiera glutenu i które może być stosowane już od 6 mca (w USA służy do produkcji mieszanek dla niemowląt, a matki indiańskie od wieków przeżuwają liście amarantusa i podają swoim niemowlętom jako pokarm).
Jest on przede wszystkim źródłem białka (wszyskie 8 aminokwasów egzogennych!!!), nienasyconych kwasów tłuszczowych, wapnia, potasu, fosforu, magnezu i żelaza (5 razy więcej niż szpinak ). Przy czym białko amarantusa jest lepiej przyswajalne i ma większą wartość biologiczną niż białko z mleka, soi czy jęczmienia.
Amarantus można dostać w 3 formach – ziarno (gotujemy ok. 15 min) , popping prażone ziarno stosujemy jako posypkę na gotowe danie) lub mąka (zwykle zmieszana z jakąś inną w dowolnych proporcjach).
Stosuje się go jako dodatek do innych kasz (taki zastrzyk białkowo minerałowy) lub dosypuje się do zup. Ma smak leciutko słodkawy i jest bardzo wdzięcznym zbożem – codziennie wsypujemy łyżkę ziarna do czegokolwiek, co akurat gotujemy
3.Boska quinoa
Quinoa (komosa ryżowa) jest z wyglądu prawie identyczna z amarantusem, a zasady jej gotowania i podawania są te same (w połączeniu z innymi zbożami), z tym, że przed gotowaniem trzeba ją przepłukać kilkakrotnie (choćby w sitku pod bieżącą wodą), ponieważ zawiera spore ilości saponin, które mogą być ciężkostrawne dla dziecka.
Quinoa działa lekko rozgrzewająco, wzmacnia nerki, zawiera najwięcej białka ze zbóż (8 aminokwasów egzogennych), dużo wapnia oraz żelazo, fosfor, witaminy E oraz witaminy z grupy B.

Wsypywanie po łyżce amarantusa i quinoa do gotującego się posiłku jest zerowym wysiłkiem, a w znaczący sposób podnosi jego wartość odżywczą.

PRZEPIS NA KULKI - to jedynie inspiracje, możecie modyfikować na własne potrzeby
1. sezamowe
200g sezamu uprażyc na suchej patelni i zemleć w młynku. Dodać szczyptę sproszkowanej wanilii lub cynamonu/kardamonu, 20g rodzynek, 20g drobno pokrojonych daktyli (jeśli owoce są twarde to uprzednio namoczyć), szczyptę mielonych goździków. Dodać łyżkę miodu lub słodu jęczmiennego. Zagnieść i ulepić małe kuleczki.
Przechowywać w chłodnym miejscu.

2. kokosowe
Rozdrobnić po 100g suszonych fig, moreli i rodzynek. Dodać 100g posiekanych migdałów (mają b.dużo wapnia!), szczyptę cynamonu, 100gpłatków owsianych, trochę wody, sok i utartą skórkę z kawałka cytryny. Zagnieść, ulepic kuleczki i obtoczyć w wiórkach kokosowych. Przechowywać w chłodnym miejscu.

PRZEPIS NA KREM RYŻOWY Z OWOCAMI
suszone morele i figi namoczyć przez noc i przetrzeć (rozmemłać widelcem). 60g drobno zmielonego ryżu dosypać do 1/2 litra zimnej wody, wymieszać i zagotować. Można dodać trochę utartej skórki cytryny, ciut kardamonu lub wanilii i odstawić do ostygnięcia. Dodać prztarte owoce suszone. (Jeśli jeszcze dodamy ciut oleju zimnotłoczonego i zmielony sezam oraz szczyptę kurkumy, to mamy pełnowatościowy posiłek - np dla dziecka chorującego).

W roli pysznych przekąsek sprawdzają się także muesli z mlekiem migdałowo-orzechowym oraz zapiekanki z kaszy jaglanej.

Kaszka jaglana śniadaniowa
- w garnuszku rozpuścić odrobinę masła ekologicznego
- dodać ugotowaną wcześniej kaszę jaglaną
- wsypać zmielony sezam, rodzynki, szczyptę cynamonu
- dolać odrobinę przegotowanej wody (lub mleczka migdałowego)
- dusić kilka minut pod przykryciem na małym ogniu


Mleczko migdałowe
5 migdałów namocz na noc, rano zdejmij skórkę i zmiksuj z dodatkiem świeżej przegotowanej wody

Owsianka
Do rozgrzanego rondelka wsyp 2 duże garści płatków owsianych (zwykłych - nie górskich ani błyskawicznych), chwilę je podpraż, po czym zalej wrzątkiem - raczej sporo, gdyż płatki w trakcie gotowania wciągają wodę – aczkolwiek gęstość trzeba dobrać według upodobań. Dodaj dużą garść rodzynek, kilka pokrojonych daktyli i śliwek, moreli czy fig, łyżkę otrąb żytnich, cynamonu na czubku łyżeczki, szczyptę kardamonu i imbiru (startego świeżego korzenia – zwłaszcza jeśli dziecko jest podziębione), kurkumy na czubku łyżeczki.

Gotuj ok. 20 minut, co jakiś czas mieszając. W razie potrzeby dolewaj wody (wrzątku). Kiedy płatki są miękkie, odstaw do ostygnięcia i przed podaniem dorzuć łyżeczkę zmielonych nasion sezamu i lnu, pół łyżeczki zmielonych pestek słonecznika i dyni oraz łyżeczkę oleju zimnotłoczonego (najlepiej lnianiego). Warto też do ciepłej owsianki dodać mleczko migdałowe lub orzechowe (kilka migdałów/orzechów namocz na noc, rano zmiksuj z niewielką ilością świeżej wody).

Obiady
Danie główne: Przez noc namocz soczewicę czerwoną oraz ryż brązowy. Rano przepłucz oba i wrzuć do gotującej się wody. Dodaj szczyptę kminu, kolendry, tymianku, majeranku, pietruszki, imbiru oraz kurkumy. Wrzuć kawałek glona kombu, nori lub wakame (więcej o glonach w artykule „Wodorosty dla dzieci?!”). Gotuj na małym ogniu do miękkości ryżu. Podawaj z warzywami ugotowanymi na parze i polanymi niewielką ilością oleju zimnotłoczonego.

Zupa: Namocz na noc fasolkę mung. Rano ugotuj ją w połowie garnka wody wraz ze szczyptą kminu, kolendry, tymianku, majeranku, pietruszki, imbiru oraz kurkumy. Wrzuć kawałek glona kombu, nori lub wakame. Na patelni uduś 2-3 pomidory bez skórki, a nastęnie wlej je do zupy. Gotuj wszystko razem ok. 30 min. Jeśli lubisz zupę w formie kremu, zmiksuj przed podaniem. Można posypać ją grzankami z pełnoziarnistego chleba żytniego.

19:20, buncia3
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 października 2010
Jesienne odkrycia

Kilka jesiennych odkryć:)

Szarlotka sypana. Podobno kultowy przepis, niektórzy uczyli się nawet z niego na ZPT-ach. Ja kilka razy ją jadłam, ale nigdy nie wzięłam przepisu, choć bardzo mi smakowała. Jak ją zobaczyłam na blogu Moje Wypieki, musiałam spróbować. Moje proporcje są powiększone o 1/3, tak żeby była z tego duża blaszka. W nawiasach podaję oryginalne proporcje (duża tortownica).

Szarlotka sypana

1,5 szklanki mąki (1 szkl.)

1,5 szklanki cukru (1 szkl.)

1,5 szklanki kaszy manny (1 szkl.)

1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

2,2 kg kwaśnych jabłek (1,5 kg)

cynamon

200 g masła  (170 g)

 

Suche składniki wymieszać (ktoś mi mówił, że kiedyś wsypywało się je wszystkie do słoja i potrząsało). jabłka obrać i zetrzeć na tarce, wymieszać z cynamonem. Do blaszki wyłożonej papierem wsypać 1/3 suchych składników, następnie połowę jabłek, znów 1/3 suchych, resztę jabłek, suche składniki. Na wierzch położyć kawałki masła (można zetrzeć na tarce, tylko musi być bardzo zimne). Piec w 180 st. przez 1 godzinę, aż wierzch będzie chrupiący.

Do tego pasuje lukier z cukru pudru i zimnego mleka, pół na pół - wystarczy parę łyżek. Taką mieszankę trzeba wylać na ciasto od razu po wyjęciu z pieca, wtedy lukier się zetnie.

Musiałam też zrobić placek ze śliwkami na kruchym spodzie, z bezą na wierzchu. Taki jak robiła Mama.

Placek ze śliwkami

250g mąki

2 żółtka

skórka z 1 cytryny (pominęłam)

50g cukru

175g masła

1 łyżka śmietany

 

śliwki (chyba ok. 1 kg)

2 białka

100g cukru

 

Zagnieść ciasto i wstawić na pół godziny do lodówki. Dużą blachę wysmarować masłem, wyłożyć ciastem i piec 15 minut w 170 st.

Posypać bułką tartą. Wyłożyć połówkami śliwek, skórką do dołu. Białka ubić na sztywno, pod koniec dodając po łyżce cukier. Wylać na śliwki. Piec jeszcze 30 minut w 150 st.

Jest to połowa składników oryginalnego przepisu, z którego wyszła mi duża blacha z pieca plus duża tortownica.

 

Poza tym kurczaczek. W dwóch wersjach. Wersja Nigelli Lawson z książki "Lato w kuchni" jest bardzo prosta. Jest to tzw. rozpłaszczony kurczak. Kurczaka kroi się wzdłuż kręgosłupa z obu stron, po czym wyjmuje się kręgosłup (po prostu wycina się go nożycami) i spłaszcza kurczaka. Do tego sól morska, rozmaryn świeży, sok z cytryny wraz z łupinami, oliwa, 1 cebula. To wszystko ląduje w torbie i maceruje się przez noc. Potem piecze się w 210 st. przez godzinę. Bardzo fajny, delikatny smak wychodzi.

Drugi kurczak to duszone w sosie winnym podudzia. Francuski przepis znany jest powszechnie jako coq au vin, kurczak w winie. To jest moja uproszczona wersja.

Kurczak w winie

6-8 podudzi z kurczaka

sól, pieprz

oliwa

pomidory z puszki (dałam 1 świeżego i trochę koncentratu)

ok. 2/3 szklanki czerwonego wina, wytrawnego lub półwytrawnego

czosnek

cebula posiekana

kapary

rozbite w moździeżu goździki, szczypta cynamonu

2-3 suszone śliwki, posiekane 

Podudzia posolić, popieprzyć, usmażyć. Zalać winem, dodać resztę składników i dusić pod przykryciem, aż sos zgęstnieje.

To tyle na razie;)

 

21:04, buncia3
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
Przed i po Jagodzie

Moja Jagódka zabiera mi teraz tyle czasu, że gotowaniem zajmuje się głównie mój mąż. Ja w międzyczasie żywię się kanapkami, płatkami śmiadaniowymi i serkami homogenizowanymi:) Ale mam w zanadrzu parę przepisów wypróbowanych jeszcze przed porodem.I jeden poporodowy hit.

Sałatka warstwowa z tuńczykiem Marysi

puszka kukurydzy

puszka tuńczyka w zalewie

4 jajka na twardo

ser żółty

majonez

1 duża cebula

pół papryki czerwonej

trochę czarnych oliwek

pieprz

W przezroczystej salaterce układamy warstwami - cebulke drobno pokrojoną, oliwki, tuńczyk (dobrze odsączony), kukurydza, białka jajek drobno pokrojone, papryka pokrojona w kostkę, ser żółty starty na bardoz drobnej tarce (należy uzyskać ok.2cm warstwę), majonez - warstwa 1,5cm i na koniec posypuję to startymi na drobniutkiej tarce żółtkami i grubo zmielonym pieprzem. Warstwy można zmienić, zagęścić, można dodać własne składniki (ja wzbogaciłam sałatke papryką i olowkami).

I drugi fajny przepis - pasztet sojowy, który nam posłużył raczej jako dip do paluszków grissini. Może dlatego, że wyszedł trochę za rzadki, a może ponieważ nie mieliśmy pasującego pieczywa.

Pasztet/dip sojowy

puszka soi

2 marchewki

1 liść laurowy

2 ziela angielskie

1/2 łyżeczki majeranku

oregano

tymianek

kumin

curry

Soję zalać 1/2l wrzątku, dodać przyprawy i marchewki pokrojone na kawałki. Gotować do miękkości, wyjąć liść i ziele i odcedzić. Następnie dodać 1/2 cebuli zeszklonej na oliwie i 2 łyżki koncentratu pomidorowego. Zmiksować. Jeśli masa jest sucha, dodawać cienkim strumieniem oliwę, aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Moja nie była ze względu na to, że użyłam soi z puszki.

Można to samo zrobić z suchą soją. Trzeba ją wtedy dzień wcześniej namoczyć w wodzie o wysokości 3 razy ponad powierzchnię soi. Następnego dnia odlać wode i opłukać (dobrze jest usunąć skórki). Dalej postępowac jak w przepisie.

I na koniec hit poporodowy. Chlebek bananowy. Sprawdził się super, bo można go jeść na szybko tylko z masełkiem. Ma duużo błonnika, co też nie jest bez znaczenia:)

Błonnikowy chlebek bananowy

170g mąki

60 g siemienia lnianego, otrębów, zarodków pszennych, pestek słonecznika

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 łyżeczka cynamonu

szczypta soli

2 jajka

50 g fruktozy

2 banany

1 jabłko

1/4 szklanki wody

2 łyżki jogurtu naturalnego

2 łyżki oleju słonecznikowego

Jabłko obrać, pokroić i dusić na patelni z wodą do miękkości. Banany zgnieść widelcem, dodać jogurt, olej, jabłka. Zmiksować blenderem na gładka masę. Jajka ubić z fruktozą. Suche składniki wsypać do miski, wymieszać. Wlać masę bananową i jajka, wymieszać dokładnie. Przelać do małej keksówki i piec ok. 45 minut w 180 st.

 

 

21:31, buncia3
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 marca 2010
Przedporodowe przygotowania

Mam nadzieję niedługo zobaczyć Córeczkę po drugiej stronie brzucha, więc szykuję się do tego także kulinarnie. Zadania mam dwa - pożywny rosół połogowy i ciasto porodowe.

Ciasto mam zamiar piec w pierwszej fazie porodu - tak radziły panie ze szkoły rodzenia, a ja ten pomysł szybko podchywyciłam. Padło na szarlotkę. Niestety skurcze przepowiadające mnie zmyliły i szarlotka (duża blacha) już się kończy, a ja nadal w jednym kawałku.

Rosół to dobry pomysł na pożywny obiad po porodzie. Jako że będę rodzić w domu (jak wszystko dobrze pójdzie), nie będzie stołówkowego dokarmiania. Obiad musi być:) Więc zrobiłam rosół, który też już prawie zjedzony (trochę sobie jednak zamroziłam). Po fakcie wczytałam się w różnie przepisy i okazało się, że postąpiłam zupełnie wbrew sztuce rosołowej.

Mój rosół gotowałam ze skrzydełek z włoszczyzną, dość szybko.

Natomiast prawdziwy rosół gotuje się najlepiej na całej kurze (wiejskiej, starej). Kurę wrzuca się do osolonego wrzątku i gotuje się długo (3-4h) na wolnym ogniu, i pod koniec gotowania dodaje włoszczyznę, tak żeby zdążyła zmięknąć. Doprawia się sobą, pieprzem, po czym zostawia na noc w lodówce razem z całą zawartością, którą wyjmuje się następnego dnia po ponownym zagotowaniu wszystkiego.

Oczywiście można dodać liść laurowy, ziele angielskie, i - sposobem mojej mamy - cebulę osmoloną na gazie.

W każdym razie jeszcze nie rodzę i muszę w takiej sytuacji wymyśleć jakieś inne ciasto porodowe, najlepiej drożdżowe - dużo energii pójdzie w ugniatanie;)

00:34, buncia3
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 listopada 2009
Tradition!

Ostatnio znów zaczęło mnie ciągnąć do kuchni. Tym razem mam ochotę na bardziej tradycyjne gotowanie.

Zaczęło się od przemożnej chęci zjedzenia bitek Mamy z puree ziemniaczanym... Sprawa jest ogólnie prosta, należy tylko pamiętać o pilnowaniu mięska, kiedy się dusi do miękkości. Pod żadnym pozorem nie należy zostawiać tego zadania mężowi, inaczej - tak jak w moim przypadku - otrzyma się raczej gulasz:)

Bitki Mamy

Mięso wołowe pokroić na plastry o grubości pół cm, rozbić, posolić, popieprzyć, naczosnkować (tu można odstawić je na kilka godzin do lodówki), obtoczyć lekko w mące. Obsmażyć na gorącym tłuszczu i wrzucić do garnka. Zalać wodą do połowy wysokości, wrzucić kilka kulek ziela angielskiego i liść laurowy. Na patelni po smażeniu bitek zeszklić kilka cebul, dorzucić do bitek. Dusić ok. godziny lub aż będą miękkie i lekko rozpadające się. Zaglądać co jakiś czas, czy się nie przypalają i czy sos zbytnio nie wyparował.

Aby rozpusta nie osiągnęła nieprzyzwoitych rozmiarów zrezygnowałam z puree ziemniaczanego, a zrobiłam za to groch z kapustą.

Groch z kapustą

Groch opłukać i namoczyć na noc w wodzie ponad cm nad jego powierzchnią. Gotować w tej samej wodzie, po czym dodać podsmażoną kapustę świeżą i troszkę kiszonej, szczyptę kminku i majeranku, sól i pieprz, kawałek masła. Można wzbogacić podsmażoną cebulką ze skwarkami.

Jako że została mi pokaźna głowa kapusty poszłam za ciosem i zrobiłam gar zupy idealnej na jesienną zimnicę - parzybrody.

Parzybroda

Zrobić wywar z włoszczyzny lub z kurczaka. Kapustę posiekać, wrzycić do wywaru, dodać pokrojone ziemniaki. Na patelni podsmażyć kawałek pokrojonego boczku i 3 duże cebule, dodać do zupy. Zrobić zasmażkę - masło rozpuścić na patelni i rozprowadzić w nim trochę mąki, wlac do zupy i dokładnie wmieszać. Doprawić solą, obficie pieprzem i koniecznie dużą ilością wyciśniętego przez praskę czosnku.

Zupa ta może robi wrażenie nieciekawe zarówno w przepisie, jak i na żywo, ale zapewniam, że jest pyszna, lekko ostra, rozgrzewająca. Mężowi smakowała, chociaż On nie przepada za kuchnią tradycyjną.

 

Z tradycyjnych przepisów wypróbowałam jeszcze jeden - na trzydniowe powidła śliwkowe. Jest bardzo prosty, a powidła wychodzą bardzo smaczne. Będą idealne do przełożenia piernika na święta. A dla tych, co lubią eksperymenty, przepis na czekopowidła:) Bardzo polecam!

Powidła śliwkowe

Słodkie i miękkie śliwki wypestkować i wrzucić do garnka. Gotować przez trzy dni na małym ogniu po ok. 45 min, mieszając od czasu do czasu. Ostatniego dnia, przed przelaniem do wyparzonych słoików, można spróbować i ewentualnie dosłodzić.

Czekopowidła

Powidła przyrządzić wg powyższego przepisu.

Na powidła z 2,5 kg śliwek: do usmażonych powideł dodać ok. 700g cukru, 2 opakowania cukru waniliowego, 50g kakao i tabliczkę posiekanej gorzkiej czekolady. Wymieszać, smażyć jeszcze kilka minut i wlać do wyparzonych słoików. Proporcje radzę wypróbować samodzielnie i modyfikować. Dla mnie wyszły troszkę zbyt nachalnie czekoladowe, następnym zarem ogranicze ilość kakao i czekolady.

 

Nastrój świąteczny powoli mnie nachodzi i postanowiłam zrobić już jakąś nalewkę, którą obdaruję rodzinę lub po prostu zabiorę w gości.

Pomarańczówka

cienko obrana skórka wraz z albedo z 5 pomarańczy

4 szkl. białego wytrawnego wina

1 szkl. wódki

1/8 szkl ziaren kawy

1 laska wanilii

1 szkl cukru

Skórki pomarańczy wrzucić do dużego słoja, zalać winem i wódką, dodać kawę i wanilię. Wsypać połowę cukru i wymieszać. Resztę cukru skarmelizować w rondlu na ciemnozłoty kolor i wlać do alkoholu (zacznie dymić, a karmel zastygnie). Zakręcić słój i odstawić na 6 dni, wstrzącając kilka razy dziennie. Po tym czasie przecedzić przez gazę do wyparzonej butelki, zakorkować i odstawić co najmniej na miesiąc, a najlepiej na rok.

Bardzo jestem ciekawa, co z tego wyjdzie, bo nigdy nie robiłam nalewki. Teraz jak to piszę to zaczynam się niepokoić, bo chyba dałam za dużo cukru - 2 szkl zamiast jednej, więc będzie raczej likier... No cóż, o efektach porozmawiamy za miesiąc.

Z wypieków miałam ostatnio jedno odkrycie - tartę pekanową, którą pamiętam ze święta Dziękczynienia u znajomych Amerykanów, a która była naprawdę niezwykle smaczna. Okazuje się, że jest również bardzo łatwa do zrobienia, i jak tylko dorwę w Lidlu pekany, to zrobię ją na święta. Oprócz tego miałam fazę na karpatę, ale niestety to, co mi wyszło, nie pokrywało się z moimi wyobrażeniami. Tego przepisu nie polecam, chyba że ktoś lubi krem budyniowy w karpatce - dla mnie to nie było jednak to.

A dzisiaj naszła mnie przemożna ochota zjedzenia piernika, upiekłam więc z 1/4 porcji tego przepisu muffinki i zjadłam z moimi czekopowidłami śliwkowymi... Pychotka!

20:49, buncia3
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4