|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Piszę też tutaj
|
środa, 28 września 2011
Zuupy!
Idzie jesień a z nią ochota na zupy. Nigdy nie byłam ich miłośniczką, jednak z wiekiem zaczynam doceniać tradycyjną polską kuchnię i domowe dania, przepisy przekazywane z pokolenia na pokolenie. Zachwyt obcymi smakami powoli przeradza się w zachwyt nad tym, co nasze, co również ma długą tradycję i warte jest przyswojenia. A więc zupy. Umiem ugotować: gulaszową (koocham!), dyniową, szparagową, brokułową, cebulową, soczewicową. Taaak, to tyle. Same dziwolągi:) Postanowiłam nauczyć się zup tradycyjnych, a zmotywowała mnie córcia, która po prostu je uwielbia (te gotowane przez teściową, rzecz jasna). Kluczowy okazał się jeden składnik ogromnie przyspieszający proces, mianowicie mrożona krojona włoszczyzna. A więc ostatnio były trzy zupy.
Barszcz ukraiński
mrożona włoszczyzna (może być z kalafiorem) 2 skrzydełka z kurczaka liść laurowy, ziele angielskie sól, pieprz 1 łyżka cukru 1 łyżka octu pół słoika koncentratu pomidorowego 3-4 buraki, pokrojone w kostkę 6-8 ziemniaków, pokrojonych w kostkę puszka białej fasoli ew. pół puszki groszku konserw. kostka rosołowa śmietana Ugotować wywar z warzyw, przypraw i skrzydełek. Skrzydełka wyjąć, ewentualnie dodać mięso do zupy. Dodać fasolę, groszek, koncentrat. Doprawić solą, pieprzem, cukrem i octem. Zabielić śmietaną.
Zupa ogórkowa
mrożona włoszczyzna 2 skrzydełka liść laurowy, ziele angielskie 6-8 ziemniaków, pokrojonych w kostkę paczka/słoik przecieru z ogórków kiszonych (500g) kostka rosołowa śmietana sól, pieprz
Zupa z soczewicy z pomidorami
mrożona włoszczyzna 1 szklanka czerwonej soczewicy
wtorek, 19 lipca 2011
naleśniki wytrawne i wiśnie
Lubię naleśniki ale wytrawne. Nasmażyłam górę, żeby zużyć dżem truskawkowy, ale nie miałam na nie tak naprawdę ochoty. Więc pomyślałam, że zrobię czyszczenie lodówki i wymyślę jakieś wytrawne nadzienia. Zrobiłam dwa. Nadzienie do naleśników z fety kostka fety 1 cebula pół papryki kilka pomidorów suszonych kilka czarnych oliwek świeży tymianek łyżka jogurtu naturalnego ew. ząbek czosnku świeżo zmielony pieprz
Posiekać i podsmażyć cebulę i papryke. Fetę rozgnieść widelcem na patelni, dodać jogurt i resztę pokrojonych składników, podgrzać lekko.
Nadzienie do naleśników gruszkowo-pleśniowe
kostka sera plaśniowego np. rokpola łyżka mleka 1 gruszka
Ser rozgnieść na patelni, wlać mleko, lekko podgrzać, mieszając, aż ser się rozpuści i połączy z mlekiem. Gruszkę obrać i pokroić na cieniutkie plasterki. Naleśniki smarować serem, układać na nim plasterki gruski, złożyć w trójkąt.
I jeszcze wiśnie w syropie, do lodów, bitej śmietany. Bylismy u mamy, narwaliśmy, usmażyliśmy. Wiśnie wydrylować, zasypać cukrem, zostawić na noc. Odlać sok, sok podgrzać i rozpuścić w nim cukier - około 1kg na 1 kg wiśni, może być mniej. Wiśnie przełożyć do garnka, zalać gorącym sokiem, podgrzewać 20 minut, mieszając od czasu do czasu. Ostudzić całkowicie, np. przez noc, znów podgrzewać 20 minut. Przełożyć do wyparzonych gorącech słoików, zakręcić, odwrócić do góry dnem.
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Coś ciekawego z piersi kurczaka
Muszę zapisać bo zapomnę! Zapas zamrożonych piersi z kurczaka i brak alternatywy obiadowej skłonił mnie do stworzenia tego przepisu. Warty powtóżenia! Cytrynowe roladki z kurczaka 2 piersi z kurczaka 1 cytryna kilka gałązek swieżego tymianku łyżka białego wytrawnego wina pół cebuli łyżka masła pół kostki rosołowej biały pieprz sól oliwa 2 ząbki czosnku
Piersi kurczaka przekroić w poprzek na cienkie plastry, posolić, popieprzyć, naczosnkować. Zetrzeć trochę skórki cytrynowej, wycisnąć trochę soku i zalać oliwą. Na każdy plaster położyć wzdłóż gałązkę tymianku, zwinąc w rulon. Położyć plasterek cytryny i spiąć wykałączką. Cebulę drobno posiekać i podsmażyć na maśle, pod koniec smażenia dodając wino. Roladki ułożyć w żaroodpornym naczyniu wysmarowanym oliwą, zalać cebulą, wlać trochę wody i wrzucić kostkę rosołową. Piec ok. pół godziny w 180 stopniach. Podawać z brązowym ryżem. Pyyycha!
niedziela, 03 kwietnia 2011
Urodziny Jagody
Pierwsze urodziny Jagody. Z konieczności był szwecki stół. Sałatka żółta i grecka, deska serów z żórawiną, bułeczki z pesto (nieudane), śliwki zapiekane w szynce szwarcwaldzkiej. Na początek była zupa krem z pieczonej marchwi z grzankami z bagietki, a na deser tort śmietankowo-jagodowy. Zupa-krem marchwiowo-pomarańczowa 2 kg marchwi oliwa kawałek świeżego imbiru czosnek 4 ziemniaki kostka rosołowa skórka starta z pół pomarańczy sól, pieprz, chilli, kumin rzymski gęsta śmietana pestki dyni lub słonecznika
Obraną marchew i ziemniaki w mundurkach oraz pół główki czosnku skropić oliwą, posypać solą morską, wysypać na blachę i piec, aż będą miękkie i soczyste. Obrać ziemniaki, wyłuskać czosnek i wszystko zmiksować blenderem. Dolać wody do odpowiedniej konsystencji, zetrzeć na tarce imbir i skórkę, dodać przyprawy do smaku i kostkę. Na suchej patelni uprażyć pestki dyni lub słonecznika. Podawać z kleksem śmietany, posypaną pestkami, z grzankami. Wychodzi wieeelki gar!
czwartek, 17 marca 2011
Nowe dania codzienne
Chodziła za mną ostatnio fasolka po bretońsku. Danie okazało się bardzo proste do zrobienia, tanie i sycące. A robi się je tak: Fasolka po bretońsku
500g fasoli Jaś pęto kiełbasy zwyczajnej kawałek wędzonego boczku 1 cebula pół słoiczka koncentratu liść laurowy, ziele angielskie, majeranek, czosnek
Fasolę namoczyć przez noc (wody ma byc 3 razy tyle co fasoli), rano wodę wylać, zalać wrzątkiem, wrzątek wylać (pominęłam, robi się to po to, żeby fasola straciła właściwości wzdymające), zalać wodą i gotować do miękkości z solą, liściem laurowym i paroma ziarnami ziela. Dobrze też dodać coś wędzonego, np skórkę z boczku, wtedy fasola przejdzie tym smakiem. Kiełbasę pokroić w półplasterki, usmażyć na rumiano, boczek pokroić, usmażyć. Wrzucić to do fasoli i na tym tłuszczu usmażyć pokrojoną w kostkę cebulę i ze 2 ząbki czosnku, wyciśnięte. Wrzucić do garnka, doprawić solą, pieprzem, majerankiem, można dodać pieprze cayenne. Można kilka łyżek fasoli wycisnąć przez praskę do czosnku, to zagęści sos. Najlepsze na drugi, trzeci dzień. Zrobiłam też doskonałą potrawkę z kurczaka. Jest taka smaczna, że nie można przestać jeść, naprawdę. Potrawka curry z kurczaka
2 piersi z kurczaka 2 łyżeczki czerwonaj pasty curry 1 cebula 1 papruka czerwona kubeczek śmietany 18-tki curry, tymianek, sól, czosnek Kurczaka umyć i pokroić w paseczki. Wysmarować pasta curry i ostawić na 2 godziny. Smażyć na oliwie cebulę pokrojoną w półtalarki z papryką pokrojoną w kostkę. Wrzucić kurczaka, smażyć na małym ogniu z 20 minut, aż kurczak będzie usmażony i smaki sie połączą. Wcisnąć ząbek czosnku, lać delikatnie śmietanę i zamieszać, doprawić tymiankiem i szczyptą curry. Podawać z ryżem. Pyyycha!
czwartek, 04 listopada 2010
Przepisy na zdrowe dania dla malucha cz.1
Wklejam z Forum Pieluszkarni, wątek o żywieniu maluchów, cytuję Joę:
Zboża
PRZEPIS NA KULKI - to jedynie inspiracje, możecie modyfikować na własne potrzeby Kaszka jaglana śniadaniowa
Owsianka
poniedziałek, 11 października 2010
Jesienne odkrycia
Kilka jesiennych odkryć:) Szarlotka sypana. Podobno kultowy przepis, niektórzy uczyli się nawet z niego na ZPT-ach. Ja kilka razy ją jadłam, ale nigdy nie wzięłam przepisu, choć bardzo mi smakowała. Jak ją zobaczyłam na blogu Moje Wypieki, musiałam spróbować. Moje proporcje są powiększone o 1/3, tak żeby była z tego duża blaszka. W nawiasach podaję oryginalne proporcje (duża tortownica). Szarlotka sypana 1,5 szklanki mąki (1 szkl.) 1,5 szklanki cukru (1 szkl.) 1,5 szklanki kaszy manny (1 szkl.) 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia 2,2 kg kwaśnych jabłek (1,5 kg) cynamon 200 g masła (170 g)
Suche składniki wymieszać (ktoś mi mówił, że kiedyś wsypywało się je wszystkie do słoja i potrząsało). jabłka obrać i zetrzeć na tarce, wymieszać z cynamonem. Do blaszki wyłożonej papierem wsypać 1/3 suchych składników, następnie połowę jabłek, znów 1/3 suchych, resztę jabłek, suche składniki. Na wierzch położyć kawałki masła (można zetrzeć na tarce, tylko musi być bardzo zimne). Piec w 180 st. przez 1 godzinę, aż wierzch będzie chrupiący. Do tego pasuje lukier z cukru pudru i zimnego mleka, pół na pół - wystarczy parę łyżek. Taką mieszankę trzeba wylać na ciasto od razu po wyjęciu z pieca, wtedy lukier się zetnie. Musiałam też zrobić placek ze śliwkami na kruchym spodzie, z bezą na wierzchu. Taki jak robiła Mama. Placek ze śliwkami 250g mąki 2 żółtka skórka z 1 cytryny (pominęłam) 50g cukru 175g masła 1 łyżka śmietany
śliwki (chyba ok. 1 kg) 2 białka 100g cukru
Zagnieść ciasto i wstawić na pół godziny do lodówki. Dużą blachę wysmarować masłem, wyłożyć ciastem i piec 15 minut w 170 st. Posypać bułką tartą. Wyłożyć połówkami śliwek, skórką do dołu. Białka ubić na sztywno, pod koniec dodając po łyżce cukier. Wylać na śliwki. Piec jeszcze 30 minut w 150 st. Jest to połowa składników oryginalnego przepisu, z którego wyszła mi duża blacha z pieca plus duża tortownica.
Poza tym kurczaczek. W dwóch wersjach. Wersja Nigelli Lawson z książki "Lato w kuchni" jest bardzo prosta. Jest to tzw. rozpłaszczony kurczak. Kurczaka kroi się wzdłuż kręgosłupa z obu stron, po czym wyjmuje się kręgosłup (po prostu wycina się go nożycami) i spłaszcza kurczaka. Do tego sól morska, rozmaryn świeży, sok z cytryny wraz z łupinami, oliwa, 1 cebula. To wszystko ląduje w torbie i maceruje się przez noc. Potem piecze się w 210 st. przez godzinę. Bardzo fajny, delikatny smak wychodzi. Drugi kurczak to duszone w sosie winnym podudzia. Francuski przepis znany jest powszechnie jako coq au vin, kurczak w winie. To jest moja uproszczona wersja. Kurczak w winie 6-8 podudzi z kurczaka sól, pieprz oliwa pomidory z puszki (dałam 1 świeżego i trochę koncentratu) ok. 2/3 szklanki czerwonego wina, wytrawnego lub półwytrawnego czosnek cebula posiekana kapary rozbite w moździeżu goździki, szczypta cynamonu 2-3 suszone śliwki, posiekane Podudzia posolić, popieprzyć, usmażyć. Zalać winem, dodać resztę składników i dusić pod przykryciem, aż sos zgęstnieje. To tyle na razie;)
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
Przed i po Jagodzie
Moja Jagódka zabiera mi teraz tyle czasu, że gotowaniem zajmuje się głównie mój mąż. Ja w międzyczasie żywię się kanapkami, płatkami śmiadaniowymi i serkami homogenizowanymi:) Ale mam w zanadrzu parę przepisów wypróbowanych jeszcze przed porodem.I jeden poporodowy hit. Sałatka warstwowa z tuńczykiem Marysi puszka kukurydzy puszka tuńczyka w zalewie 4 jajka na twardo ser żółty majonez 1 duża cebula pół papryki czerwonej trochę czarnych oliwek pieprz W przezroczystej salaterce układamy warstwami - cebulke drobno pokrojoną, oliwki, tuńczyk (dobrze odsączony), kukurydza, białka jajek drobno pokrojone, papryka pokrojona w kostkę, ser żółty starty na bardoz drobnej tarce (należy uzyskać ok.2cm warstwę), majonez - warstwa 1,5cm i na koniec posypuję to startymi na drobniutkiej tarce żółtkami i grubo zmielonym pieprzem. Warstwy można zmienić, zagęścić, można dodać własne składniki (ja wzbogaciłam sałatke papryką i olowkami). I drugi fajny przepis - pasztet sojowy, który nam posłużył raczej jako dip do paluszków grissini. Może dlatego, że wyszedł trochę za rzadki, a może ponieważ nie mieliśmy pasującego pieczywa. puszka soi 2 marchewki 1 liść laurowy 2 ziela angielskie 1/2 łyżeczki majeranku oregano tymianek kumin curry Soję zalać 1/2l wrzątku, dodać przyprawy i marchewki pokrojone na kawałki. Gotować do miękkości, wyjąć liść i ziele i odcedzić. Następnie dodać 1/2 cebuli zeszklonej na oliwie i 2 łyżki koncentratu pomidorowego. Zmiksować. Jeśli masa jest sucha, dodawać cienkim strumieniem oliwę, aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Moja nie była ze względu na to, że użyłam soi z puszki. Można to samo zrobić z suchą soją. Trzeba ją wtedy dzień wcześniej namoczyć w wodzie o wysokości 3 razy ponad powierzchnię soi. Następnego dnia odlać wode i opłukać (dobrze jest usunąć skórki). Dalej postępowac jak w przepisie. I na koniec hit poporodowy. Chlebek bananowy. Sprawdził się super, bo można go jeść na szybko tylko z masełkiem. Ma duużo błonnika, co też nie jest bez znaczenia:) 170g mąki 60 g siemienia lnianego, otrębów, zarodków pszennych, pestek słonecznika 1 łyżeczka proszku do pieczenia 1 łyżeczka cynamonu szczypta soli 2 jajka 50 g fruktozy 2 banany 1 jabłko 1/4 szklanki wody 2 łyżki jogurtu naturalnego 2 łyżki oleju słonecznikowego Jabłko obrać, pokroić i dusić na patelni z wodą do miękkości. Banany zgnieść widelcem, dodać jogurt, olej, jabłka. Zmiksować blenderem na gładka masę. Jajka ubić z fruktozą. Suche składniki wsypać do miski, wymieszać. Wlać masę bananową i jajka, wymieszać dokładnie. Przelać do małej keksówki i piec ok. 45 minut w 180 st.
piątek, 19 marca 2010
Przedporodowe przygotowania
Mam nadzieję niedługo zobaczyć Córeczkę po drugiej stronie brzucha, więc szykuję się do tego także kulinarnie. Zadania mam dwa - pożywny rosół połogowy i ciasto porodowe. Ciasto mam zamiar piec w pierwszej fazie porodu - tak radziły panie ze szkoły rodzenia, a ja ten pomysł szybko podchywyciłam. Padło na szarlotkę. Niestety skurcze przepowiadające mnie zmyliły i szarlotka (duża blacha) już się kończy, a ja nadal w jednym kawałku. Rosół to dobry pomysł na pożywny obiad po porodzie. Jako że będę rodzić w domu (jak wszystko dobrze pójdzie), nie będzie stołówkowego dokarmiania. Obiad musi być:) Więc zrobiłam rosół, który też już prawie zjedzony (trochę sobie jednak zamroziłam). Po fakcie wczytałam się w różnie przepisy i okazało się, że postąpiłam zupełnie wbrew sztuce rosołowej. Mój rosół gotowałam ze skrzydełek z włoszczyzną, dość szybko. Natomiast prawdziwy rosół gotuje się najlepiej na całej kurze (wiejskiej, starej). Kurę wrzuca się do osolonego wrzątku i gotuje się długo (3-4h) na wolnym ogniu, i pod koniec gotowania dodaje włoszczyznę, tak żeby zdążyła zmięknąć. Doprawia się sobą, pieprzem, po czym zostawia na noc w lodówce razem z całą zawartością, którą wyjmuje się następnego dnia po ponownym zagotowaniu wszystkiego. Oczywiście można dodać liść laurowy, ziele angielskie, i - sposobem mojej mamy - cebulę osmoloną na gazie. W każdym razie jeszcze nie rodzę i muszę w takiej sytuacji wymyśleć jakieś inne ciasto porodowe, najlepiej drożdżowe - dużo energii pójdzie w ugniatanie;)
wtorek, 03 listopada 2009
Tradition!
Ostatnio znów zaczęło mnie ciągnąć do kuchni. Tym razem mam ochotę na bardziej tradycyjne gotowanie. Zaczęło się od przemożnej chęci zjedzenia bitek Mamy z puree ziemniaczanym... Sprawa jest ogólnie prosta, należy tylko pamiętać o pilnowaniu mięska, kiedy się dusi do miękkości. Pod żadnym pozorem nie należy zostawiać tego zadania mężowi, inaczej - tak jak w moim przypadku - otrzyma się raczej gulasz:) Bitki Mamy Mięso wołowe pokroić na plastry o grubości pół cm, rozbić, posolić, popieprzyć, naczosnkować (tu można odstawić je na kilka godzin do lodówki), obtoczyć lekko w mące. Obsmażyć na gorącym tłuszczu i wrzucić do garnka. Zalać wodą do połowy wysokości, wrzucić kilka kulek ziela angielskiego i liść laurowy. Na patelni po smażeniu bitek zeszklić kilka cebul, dorzucić do bitek. Dusić ok. godziny lub aż będą miękkie i lekko rozpadające się. Zaglądać co jakiś czas, czy się nie przypalają i czy sos zbytnio nie wyparował. Aby rozpusta nie osiągnęła nieprzyzwoitych rozmiarów zrezygnowałam z puree ziemniaczanego, a zrobiłam za to groch z kapustą. Groch z kapustą Groch opłukać i namoczyć na noc w wodzie ponad cm nad jego powierzchnią. Gotować w tej samej wodzie, po czym dodać podsmażoną kapustę świeżą i troszkę kiszonej, szczyptę kminku i majeranku, sól i pieprz, kawałek masła. Można wzbogacić podsmażoną cebulką ze skwarkami. Jako że została mi pokaźna głowa kapusty poszłam za ciosem i zrobiłam gar zupy idealnej na jesienną zimnicę - parzybrody. Parzybroda Zrobić wywar z włoszczyzny lub z kurczaka. Kapustę posiekać, wrzycić do wywaru, dodać pokrojone ziemniaki. Na patelni podsmażyć kawałek pokrojonego boczku i 3 duże cebule, dodać do zupy. Zrobić zasmażkę - masło rozpuścić na patelni i rozprowadzić w nim trochę mąki, wlac do zupy i dokładnie wmieszać. Doprawić solą, obficie pieprzem i koniecznie dużą ilością wyciśniętego przez praskę czosnku. Zupa ta może robi wrażenie nieciekawe zarówno w przepisie, jak i na żywo, ale zapewniam, że jest pyszna, lekko ostra, rozgrzewająca. Mężowi smakowała, chociaż On nie przepada za kuchnią tradycyjną.
Z tradycyjnych przepisów wypróbowałam jeszcze jeden - na trzydniowe powidła śliwkowe. Jest bardzo prosty, a powidła wychodzą bardzo smaczne. Będą idealne do przełożenia piernika na święta. A dla tych, co lubią eksperymenty, przepis na czekopowidła:) Bardzo polecam! Powidła śliwkowe Słodkie i miękkie śliwki wypestkować i wrzucić do garnka. Gotować przez trzy dni na małym ogniu po ok. 45 min, mieszając od czasu do czasu. Ostatniego dnia, przed przelaniem do wyparzonych słoików, można spróbować i ewentualnie dosłodzić. Czekopowidła Powidła przyrządzić wg powyższego przepisu. Na powidła z 2,5 kg śliwek: do usmażonych powideł dodać ok. 700g cukru, 2 opakowania cukru waniliowego, 50g kakao i tabliczkę posiekanej gorzkiej czekolady. Wymieszać, smażyć jeszcze kilka minut i wlać do wyparzonych słoików. Proporcje radzę wypróbować samodzielnie i modyfikować. Dla mnie wyszły troszkę zbyt nachalnie czekoladowe, następnym zarem ogranicze ilość kakao i czekolady.
Nastrój świąteczny powoli mnie nachodzi i postanowiłam zrobić już jakąś nalewkę, którą obdaruję rodzinę lub po prostu zabiorę w gości. Pomarańczówka cienko obrana skórka wraz z albedo z 5 pomarańczy 4 szkl. białego wytrawnego wina 1 szkl. wódki 1/8 szkl ziaren kawy 1 laska wanilii 1 szkl cukru Skórki pomarańczy wrzucić do dużego słoja, zalać winem i wódką, dodać kawę i wanilię. Wsypać połowę cukru i wymieszać. Resztę cukru skarmelizować w rondlu na ciemnozłoty kolor i wlać do alkoholu (zacznie dymić, a karmel zastygnie). Zakręcić słój i odstawić na 6 dni, wstrzącając kilka razy dziennie. Po tym czasie przecedzić przez gazę do wyparzonej butelki, zakorkować i odstawić co najmniej na miesiąc, a najlepiej na rok. Bardzo jestem ciekawa, co z tego wyjdzie, bo nigdy nie robiłam nalewki. Teraz jak to piszę to zaczynam się niepokoić, bo chyba dałam za dużo cukru - 2 szkl zamiast jednej, więc będzie raczej likier... No cóż, o efektach porozmawiamy za miesiąc. Z wypieków miałam ostatnio jedno odkrycie - tartę pekanową, którą pamiętam ze święta Dziękczynienia u znajomych Amerykanów, a która była naprawdę niezwykle smaczna. Okazuje się, że jest również bardzo łatwa do zrobienia, i jak tylko dorwę w Lidlu pekany, to zrobię ją na święta. Oprócz tego miałam fazę na karpatę, ale niestety to, co mi wyszło, nie pokrywało się z moimi wyobrażeniami. Tego przepisu nie polecam, chyba że ktoś lubi krem budyniowy w karpatce - dla mnie to nie było jednak to. A dzisiaj naszła mnie przemożna ochota zjedzenia piernika, upiekłam więc z 1/4 porcji tego przepisu muffinki i zjadłam z moimi czekopowidłami śliwkowymi... Pychotka! |